sobota, 2 czerwca 2012

Czy wolno żyć wolno?

W dzisiejszych Wysokich Obcasach czytam wywiad z Carlem Honerem - autorem książek o SlowLife, idei powolności, harmonii i spokoju w życiu.
Byciu tu i teraz.
Cóż, idea niezbyt nowa i odkrywcza, że się tak ironicznie uśmiechnę pod nosem.

Czytam, że Honor wstaje o 7, je śniadanie z rodziną, odwozi dzieci do szkoły, od 9 do 18 jest w pracy, o 19 siada do rodzinnej kolacji, codziennie ma czas na wieczorne czytanie dzieciom i swoją medytację i jogę. Weekendy są tylko dla niego i jego bliskich.

Czytam raz jeszcze i zastanawiam się, czy już tak bardzo zwariowaliśmy? Że na coś, co dla mnie jest najzwyklejszą normalnością, musimy mieć książki, opisy i nazwy?

Czy tak nie powinno wyglądać zwykłe życie?
Trochę pracy (w przypadku Honora, jak dla mnie, trochę za dużo ;), trochę rodziny i bliskich i trochę czasu dla siebie?

 Moja feministyczna świadomość podpowiada mi oczywiście pytania do naszego bohatera:
kto robi zakupy? kto gotuje? kto wstawia, rozwiesza, składa pranie? kto kupuje bibułę, zeszyty, kredki do szkoły? kto odkurza, zmywa, porządkuje przestrzeń? kto karmi dzieci, zmywa po nich upapraną podłogę i pilnuje, żeby była odpowiednia ilość śliniaków w szafce? Kto kupuje te książeczki do wieczornego czytania?
Czy powolność mężczyzn jest inna niż powolność kobiet?
Komu łatwiej przestawić się na slowlife?

Ale to tylko krytyczne uwagi na marginesie. Ogólnie to się zgadzam :-)

Życie jest jedno i to dość krótkie
Szkoda go spędzić w odcięciu od siebie i swoich potrzeb.
W korkach, w pracy, w powinnościach, zobowiązaniach, obowiązkach...
To jasne.

Carl Honor podkreśla, że idea powolności to raczej sposób myślenia o sobie i świecie, a nie wybór alternatywnej ścieżki życiowej. Nie trzeba od razu wyprowadzać się na bieszczadzką halę w celu powolnego i zrównoważonego wypasu owiec ;)
Można żyć wolno tu gdzie się jest. W wielkim mieście, w pracy, w korku... W sobie.
Można świadomie wybierać - to, co się je, gdzie się chodzi, co się ogląda, ile czasu spędza się przed TV, czy raczej w przypadku naszego pokolenia, przed internetem. Można świadomie odmawiać.

Smakować życie, cieszyć się chwilami, celebrować więzi, jeść smaczne rzeczy przy ładnie nakrytym stole. Pójść na spokojny spacer, zjeść lody, zrobić dwie rundki dookoła parku i po prostu wrócić do domu.
Bez żadnych atrakcji.
A na wakacje pojechać do Czech, a nie do kurortu.
I widzieć piękno w posadzonych na balkonie różach i każdego dnia czekać, aż pąki rozwiną się odrobinę więcej.
I nie móc tego przyspieszyć.
Ale wiedzieć, że w końcu nadejdzie taki dzień, kiedy pąki pękną i dadzą ci całe swoje piękno.

Dobrze jest móc to widzieć.
Po prostu.




piątek, 27 kwietnia 2012

Kąpiel

Absolutnie coś wspaniałego.
Wzruszającego.
Bez płaczu, pośpiechu, przemocy. Bez szybkiego wkładania pod szpitalny kran, zaskoczenia, energicznego wycierania ręcznikiem.

Pomiędzy światami - tym z brzucha, kiedy cali byliśmy w wodzie, zanurzeni, bezpieczni, lewitujący  i tym - tutaj, kiedy nic nie wiemy, możemy się tylko zdać na ciepłe ręce na ciałku.

Ideał pierwszej kąpieli. 

niedziela, 26 lutego 2012

Przemijanie, umieranie...


Przyczynek do statystyki
Wisława Szymborska

 Na stu ludzi
wiedzących wszystko lepiej
- pięćdziesięciu dwóch,

niepewnych każdego kroku
- prawie cała reszta,

gotowych pomóc,
o ile nie potrwa to długo
- aż czterdziestu dziewięciu,

dobrych zawsze,
bo nie potrafią inaczej
- czterech, no może pięciu

skłonnych do podziwu bez zawiści
- osiemnastu,

żyjących w stałej trwodze
przed kimś albo czymś
- siedemdziesięciu siedmiu,

uzdolnionych do szczęścia
- dwudziestu kilku najwyżej,

niegroźnych pojedynczo,
dziczejących w tłumie
- ponad połowa na pewno,

okrutnych,
kiedy zmuszą ich okoliczności

- tego lepiej nie wiedzieć
nawet w przybliżeniu,

mądrych po szkodzie
- nie wielu więcej
niż mądrych przed szkodą,

niczego nie biorących z życia oprócz rzeczy
-  czterdziestu,

chociaż chciałabym się mylić,
skulonych, obolałych

i bez latarki w ciemności
- osiemdziesięciu trzech

prędzej czy później,
godnych współczucia
- dziewięćdziesięciu dziewięciu,

śmiertelnych
- stu na stu.
Liczba, która jak dotąd nie ulega zmianie.


z tomu "Chwila"

środa, 8 lutego 2012

Nauka pisania

"Dla mamy i taty, 2012
koham was
Antek"

"Tak sobie cichutko mówiłem każda literkę i udało mi się wszystko napisać."
Dumny pierwszoklasista :-)

Wymietolona kartka z krzywym sercem przyniesiona dziś ze szkoły.
Wyciągnięta razem z rysunkiem przedstawiającym jakieś kosmiczne starcie, dyplomem za znajomość literek "ż" i "rz", niezjedzonym śniadaniem, strojem od wf-u do prania...

Nasza lodówka od zawsze czekała na tę kartkę.
A ja wiedziałam, że kiedyś zobaczę te kulfony :)

piątek, 27 stycznia 2012

Urodziłam życie

Macierzyństwo  
Anna Świrszczyńska

Urodziłam życie.
Wyszło krzycząc z moich wnętrzności
i żąda ode mnie ofiary z mojego życia
jak bóstwo Azteków.
Pochylam się nad małą kukiełką,
patrzymy na siebie
czworgiem oczu.

- Nie zwyciężysz mnie – mówię.
Nie będę jajkiem, które rozbijesz
wybiegając na świat,
kładką, po której przejdziesz do własnego życia.
Będę się bronić.

Pochylam się nad małą kukiełka,
spostrzegam
drobny ruch drobnego paluszka,
który jeszcze tak niedawno był we mnie,
w którym płynie pod cienką skórą
moja własna krew.
I oto zalewa mnie
wysoka, jasna fala
pokory.
Bezsilna, tonę.

Czy to samą siebie tak wielbię
w owocu swego ciała,
czy oddaję się na ofiarę
ludożerczemu bóstwu instynktu?
Skądże wezmę siłę, by się oprzeć
temu, co tak bardzo słabe?

Potrzebna małej kukiełce jak powietrze,
daję się bez oporu połknąć miłości,
jak powietrze daje się połknąć
jej drobnym, chciwym życia płucom.

z tomu "Wiatr", 1970

Wiersz sprzed 41 lat!

O nas, o mnie.
Kultura czy natura?
Potęga biologii czy wymagania społeczeństwa?
Macierzyństwo, jako instytucja czy jednostkowe doświadczenie? (za Adrienne Rich)

I każda z nas ze swoim kwilącym "tobołkiem" w ramionach - między tymi potężnymi siłami - wydeptująca swoje ścieżki, dopasowująca do siebie wymagania, szukająca najlepszej wersji, nieustająco rozstrzygająca, czyje potrzeby ważniejsze.

Macierzyństwo to rodzenie życia
to rodzenie siebie
to rodzenie świata.

wtorek, 17 stycznia 2012

Odosobnienie


Wszyscy pojechali na ferie. 
Dookoła cicho i czysto. 
Nigdzie nie widać klocków, połamanych kredek, rozrzuconych ubranek.
Z nikim nie trzeba rozmawiać, nikomu czytać, tłumaczyć, nikogo wychowywać, tulić, usypiać, karmić, bawić...

Ożywczy BRAK DAWANIA.

Można złożyć macierzyński radar, wyłączyć nadajniki i odbiorniki. 

W ciszy słychać w końcu swoje myśli.
Mogą wybrzmieć do końca - nieprzerywane kąpielą, pakowaniem plecaka do szkoły, wzywaniem w nocy do przytulenia...

Łzy, tlumione od wielu dni (tygodni?), mogą wreszcie płynąć.
Rozkoszuję sie każdą minutą, jak nabrzmialym w letnim słońcu owocem.
Dawanie jest cudem.
Dawanie jest wyczerpujące.

Każdej matce należy sie regularne ododsobnienie.

Żeby znowu się słyszeć.
Żeby się po drodze nie zgubić.
Żeby żyć pełnią.

I żeby tęsknić.

wtorek, 3 stycznia 2012

Chustka


Nie ma na co czekać.
Trzeba pomóc Chustce - świetnej, bezkompromisowej, mądrej kobiecie.
I jej synkowi Jasiowi.
Chustka walczy z rakiem. A sposób w jaki to robi, budzi mój wielki podziw.
Przeczytajcie jej bloga - bez lukru i fałszu.

Kochane Mamy, proszę Was o wpłaty na chustkowe konto.
Jaś MUSI mieć mamę TU!
Przyda się każdy grosz, każda najmniejsza wpłata.
Chustka próbuje różnych metod leczenia, a to wymaga pieniędzy.

I trzymajcie "kciukaski - chujaski" ;-) za Chustkę.

"Jeśli możecie, wesprzyjcie moje leczenie przesyłając pieniądze na konto Fundacji Rak'N'Roll.
będę wdzięczna za każdą wpłatę.
Fundacja Rak'n'Roll. Wygraj życie!
ul.Chełmska 19/21, 00-724 Warszawa
Multibank nr rachunku: 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042
tytuł wpłaty: Joanna Sałyga"

sobota, 31 grudnia 2011

Pytanie na koniec roku

Najważniejsze...
- jak mogłam tak długo żyć nie znając Jaromira Nohavicy???

Opętało mnie :-)
Mogę w nieskończoność słuchać "Zatimco se koupes", "Divoci kone", "Ostavian pia", "Babylon", "O Jakubovi"...

I Wam w Nowym Roku życzę olśnień, odkryć i zachłyśnięć!
Książkami, muzyką, podróżami, ludźmi, uczuciami...

A na dobry humor posłuchajcie Nohavicy i "hiphopowej particki" Pio Squad :-)
Happy New Year!!!


wtorek, 27 grudnia 2011

Nowa miłość

Nieplanowana i namiętna.
Opanowała mnie znienacka, ale jakbym czekała na nią od dawna.
Inne miłości bledną i idą w odstawkę.

Że kandydat niezbyt młody? że uroda specyficzna? że ma wąsy? że po czesku?

Nic to - wszystko mi się w nim podoba :-) No po prostu wszystko.

Proszę Państwa, Panie i Panowie - genialny...

Jaromir Nohavica! :-))))


poniedziałek, 26 grudnia 2011

Święta 2011


M. czyta dzieciom "Ronje, córkę zbojnika", ja słucham Jaromira Nohavicy, w oddali piszczy pociąg.

Przed chwila wyjechali od nas moja Mama, Tata, Brat i Siostra.
Brat i Siostra - młodzi, piekni, cudni. Rodzice pełni miłości, zaangażowani.
Graliśmy razem w planszowki, rozwiazywalismy rebusy...

Robię w głowie "zdjęcie".
Niech ten wieczór zostanie ze mną na zawsze.

Coś mija, nieustannie, dzień po dniu, nie wraca.
A jednocześnie JEST.
Cały czas.
Nigdy nie mija.

Wszystkiego przemijalnego, a jednocześnie trwałego Wam życzę w Nowym...