25.09.2016

Tulenie Bruna


Z wielką przyjemnością zapraszam Was na portal ŁadneBebe na kolejny post z cyklu "Tulimy w Tula" (TU KLIK). Dziewczyny naprawdę wspaniale promują bliskość. Małgosiu, Dominiko - ukłony :-)

Był piękny początek września.
Pachniała Saska Kępa.
Mały Bruno patrzył na mnie z uwagą i z uwagą oglądał każde zdjęcie na wyświetlaczu. Ola promieniowała miłością, dobrą energią i kobiecą pewnością siebie.
Prawdziwa Bogini Matka, jak o sobie pisze na swoim blogu.
Robienie im zdjęć było wielką przyjemnością.

Pamiętajcie też, że jeżeli chcecie mieć swoją sesję rodzinną, piszcie do mnie śmiało. Zapraszam na jesienne, pełne wspaniałego światła, zdjęcia.
Piszcie do mnie: mamawcentrum@gmail.com
Wyślę Wam warunki, dostępne terminy i cennik.








22.09.2016

Zakręty


Pani Joanno,
trafiłam na Pani bloga i konto na Instagramie za sprawą Kasi Warpas, z którą współpracuję w Świerszczyku.
Trafiłam i przepadłam, bo przyglądanie się Pani zdjęciom, a przede wszystkim wnętrzom i kolorom, zachwyciło mnie bez reszty. Nie wiem, jak się to Pani udaje, ale poczułam się, jak w jakiejś naprawdę dobrej bajce :)
Gratuluję i dziękuję jednocześnie za taki urokliwy kawałek internetu.

z pozdrowieniami,
Magda 


Pani Magdo,
skąd Pani wiedziała, że potrzebowałam takiego mejla? Właśnie dziś, kiedy wątpliwości o zasadności mojego pobytu w sieci sięgnęły zenitu, a poczucie pewności podłogi? Usłyszeć takie ciepłe słowa właśnie w takim stanie, to wielki prezent. Dziękuję! Bardzo się cieszę, że podoba się Pani, to, co dzieję się tutaj i na Instagramie. Będę to zatem robić dalej, mając Panią zawsze na myśli :-)
Serdeczności,
Joanna

Ludzie to potęga.
Pomagają na zakrętach.

Kasia Warpas to słynna Bebe - pozdrawiam Cię, Kochana! :-)
"Świerszczyk. Magazyn dla dzieci" - znajdziecie TU (KLIK).
Mój Instagram jest TU (KLIK) 





08.09.2016

Zmiany


Idą powolutku.
Ale nieubłaganie.
I w końcu się wydarzą.
Chcę Was na to przygotować :-)

Zmiany na blogu.

Mama w Centrum się kończy.
Pisałam o tym rok temu, ale potrzebowałam tego czasu.
Żeby się z nią pożegnać. Ułożyć bałagan. Zrozumieć, czego potrzebuję.

A potrzebuję więcej miejsca na ten wspaniały kawałek mojego życia, jakim stały się zdjęcia. Także te robione na sesjach fotograficznych. Chcę je Wam pokazywać w jakiś zorganizowany sposób.
Ale nie obawiajcie się - wpisy blogowe, jakie znacie, zostają. Tu nic się nie zmieni. Nie przekształcę się w miejsce, gdzie można zobaczyć tylko zdjęcia obcych ludzi ;-) Nadal będę się z Wami dzieliła swoimi przemyśleniami, zdjęciami kwiatów i swoim kawałkiem świata.
Ale chcę też, żeby to miejsce było moją fotograficzną wizytówką. Żeby było wiadomo, jakie zdjęcia można u mnie zamówić.
Żeby to było jasne, przejrzyste i dostępne.

Zmieni się na pewno nazwa, kolory, miejsce pobytu bloga, jego format (ale nie za wiele, bo sama zmian rewolucyjnych nie lubię). Będę Was pewnie przez jakiś czas kierowała pod nowy dach i prosiła o cierpliwość.
Oraz o pozostanie ze mną.

To będę cały czas ja - Joanna w Kolorze :-)))
Już nie Mama w Centrum.

06.09.2016

W dzikim winie


"Bo w ogrodzie rośnie pnącze
w dzikim winie świat się plącze
bo w ogrodzie dzikie wino
kto je tutaj siał"
Marek Grechuta, "W dzikie wino zaplątani"

Nurkuję z aparatem w liście, płatki, łodyżki.
Niewyczerpalne źródło inspiracji.
Niewyczerpalna dla mnie energia.
Pobliskie ogródki działkowe.

I pamiętajcie, że każde moje zdjęcie można kupić. Piękne wydrukowane i oprawione jest naprawdę ozdobą. Wiem, bo widziałam na kilku ścianach :-)
Gdybyście mieli ochotę, to piszcie: mamawcentrum@gmail.com




  


29.08.2016

Tu czytam i oglądam


Oraz rysuję, tworzę, bawię się.
Bałaganię, przyjmuję gości, uczę się.

Pokój Zosi.
Wyspa radości.

Niekwestionowanym królem pokoju jest dywan. Przyniósł mi go mój sąsiad Andrzej z uwagą, że kupił dla swojej córki, ale u nich jest za duży i pomyślał o mnie. Że będzie do nas pasował. A ja, niemądra, powiedziałam, że się zastanowię! A przecież to dywan z naszych snów i to on "zrobił" cały pokój.

Lubimy też starą szafę chlebową i biureczko vintage. To ostatnie chciałyśmy wymienić na coś większego, ale ostatecznie zwyciężyła nasza miłość do tego niepowtarzalnego mebelka. Jeszcze z rok posłuży Zosi do rysowania i odrabiania lekcji.
Reszta mebli to poczciwa Ikea.

Nie dla nas monochromatyczne kolory i dyscyplina przedmiotu ;-) Dla nas obfitość i kolor. Oraz pudełeczka, zdjęcia, obrazki, figurki, plakaty i książki. Nad łóżkiem ekspozycja zmienia się co jakiś czas, a ja już nie zwracam uwagi na ścianę zdartą od taśmy klejącej. W rogu stoją narty, pod oknem często parkuje hulajnoga. Konstrukcje lego zajmują blaty, a rysunki wyściełają podłogę pod biurkiem. Zabawki często nie trafiają do swoich szuflad, a królikowa rodzina, zamiast w szafie, śpi na środku dywanu.
Życie.
Ale pomimo wartkiego strumienia bałaganu, jaki codziennie przetacza się przez pokój, jest on tak zorganizowany, że posprzątanie go zajmuje kilka minut. Wszystko ma swoje miejsce. Zabawki i materiały plastyczne rezydują w szafie i dwóch dużych szufladach pod łóżkiem, większość w odpowiednich pudełkach, żeby łatwo było segregować. Ludziki do tego, naczynka do tamtego, rzeczy niewiadomojakie do kolejnego. Na lego jest odpowiednia ilość koszyków. Książki mają swój pojemny regał. Ubrania mieszkają w komodzie.
Raz na jakiś czas robimy przegląd wszystkiego, odkładamy za małe ubrania, wyrzucamy popsute rzeczy, oddajemy zabawki. (Tylko z książkami tak nie jest. Nawet te dla roczniaków mają u nas dożywotnią emeryturę :-) Zosia oczywiście w tym uczestniczy i to ona decyduje, gdzie, co będzie leżeć. Potem łatwo jej powrzucać rzeczy do odpowiednich miejsc.

Obie bardzo lubimy ten pokój, a ja, za każdym razem, jak przechodzę przez przedpokój i widzę widok z pierwszego zdjęcia, uśmiecham się. Moja wewnętrzna dziewczynka podskakuje z radości.
Moja córka na szczęście podziela to uczucie :-)

p.s.1 jak chcecie zobaczyć, jak wygląda "wartki strumień bałaganu", to zapraszam na mój Instagram. Tam co jakiś czas wrzucam ten stan ;-)
p.s.2 Tytuł posta pochodzi z plakatu Iwony Chmielewskiej zaprojektowanego na wystawę "Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci" , (20.02-08.05. 2016, Zachęta).
p.s. 3 zdjęcia zrobiłam swoim nowym (cudownym!) obiektywem Sigma 35mm, 1.4, Art. Jeżeli się nad nim zastanawiacie, to kupujcie śmiało. Jest wart każdej złotówki, a każda dobra opinia o nim, to prawda. Idealny do wnętrz i plenerów.

















25.08.2016

Domowe natury


Domowe klimaty.
Owoce z misy, obrus z szafy.
To, co jest pod ręką.
Stołek pod ścianą, światło od okna.
Chwila z aparatem.
Wspomnienie niderlandzkich mistrzów we włoskich muzeach.
Pragnienie, by tworzyć.

Domowe obrazy. Domowe klimaty.
Koniec sierpnia...

23.08.2016

Czym jest Rodzicielstwo Bliskości?


Dla mnie szacunkiem, spokojem, słuchaniem, czułością.
Bliskością i przytulaniem.
Troską i wyrozumiałością.
Nie tylko do dzieci.
Do siebie też.
I takim myśleniem, że jako rodzina jesteśmy wspólnotą, drużyną, teamem. Że dbamy o to, żeby każdy w tej drużynie czuł się potrzebny, bezpieczny i kochany. I żeby mógł być sobą.

Rodzicielstwo Bliskości to był mój wybór sprzed 11 lat, jako matki. Na początku intuicyjny, potem poparty wiedzą i doświadczeniem. Wybór, który, jako jedyny, był zgodny z moim sercem.
Bez kar, manipulacji, chłodu, krzyku i stresu. Za to z szacunkiem i zaufaniem. Z otwartą komunikacją i nazywaniem wszystkich uczuć. Taką chciałam tworzyć rodzinę.
Moje dzieci rosną, rozwijają się, mierzą się ze światem i swoimi uczuciami, uczą się swoich granic i potrzeb, doświadczają sukcesów i porażek, przyjaźnią się, kłócą się, płaczą, cieszą się. Kiedy widzę, jak sobie radzą, mam tylko potwierdzenie, że ten wybór był jedynie słuszny. Że szacunek buduje szacunek. Że czułość wraca. Że zaufanie to wielki dar.
I choć takie bycie rodzicem wymaga wysiłku, samoświadomości, rozwoju, odpowiedzialności za swoje potrzeby i uczucia, często przynosi frustrację i zmęczenie, to nie zamieniłabym go na żaden inny model.
Bo dużo się dostaje. Bardzo dużo.

Jakiś czas temu zostałam zaproszona do niezwykłego projektu. Zaprosiła mnie do niego moja serdeczna koleżanka Kasia Gałązka, która możecie znać z tego bloga. Albo z tego. ( a tak w ogóle, to bardzo polecam Wam udanie się na seminaria inspirujące do Kasi, są świetne i budzą serce.)
Projekt dotyczył nakręcenia filmu promującego Rodzicielstwo Bliskości z okazji Festiwalu Rodzicielstwa Bliskości.
A ja miałam zrobić fotosy z jednego dnia pracy ekipy.

To był niezwykły dzień. Intensywny i nieco szalony. Patrzyłam, jak wiele pracy, zaangażowania i profesjonalizmu wymaga nakręcenie jednej, niby-zwykłej, sceny. Ja po kilku godzinach wróciłam wykończona, a przecież tylko stałam z boku i robiłam zdjęcia ;-)

Głową i sercem tego filmu jest reżyserka Magda Targosz. 
Oraz cała ekipa ludzi, która bez wahania weszła w ten projekt. Filmowcy, aktorzy, dzieci. A nawet pies :-)
Wielki szacunek!

TUTAJ (klik) obejrzycie ten wzruszający film.


A ja zachęcam Was do takiego rodzicielstwa.
I oczywiście do wzięcia udziału w Festiwalu, który odbędzie się 16-18 września w Łodzi.

A jak chcecie, żebym i Wam zrobiła takie bliskie zdjęcia, to piszcie: mamawcentrum@gmail.com 
Wyślę Wam warunki, dostępne terminy i cennik.
Chętnie sfotografuję Waszą rodzinę.

Spot wyprodukowała Film Produkcja. 
Reżyser: Magda Targosz, operator obrazu: Jeremiasz Prokopowicz, Mikołaj Łebkowski, producent/ kierownik produkcji Anita Kozłowska-Żurek.
Fotosy w poście mojego autorstwa :-)