Już po pieniądzach." - śpiewa Wanda Warska do słów Agnieszki Osieckiej.
Żeby tak nie było, trzeba o tych pieniądzach wiedzieć jak najwięcej. I to bez względu na wysokość naszych zarobków. Trzeba umieć mądrze je wydawać, oszczędzać i inwestować czyli umieć nimi zarządzać, tak żeby one nie zarządzały nami ;-)
Zapraszam Was do rozmowy z pasjonatką finansów - Dianą Więch-Jurowiec.
Diana, od roku prowadzisz warsztaty z finansów osobistych dla kobiet . Skąd ten pomysł?
Z własnych doświadczeń i doświadczeń moich przyjaciół i znajomych.
Całe moje dotychczasowe życie zawodowe było związane z finansami. Pracowałam w bankach i działach finansowych przedsiębiorstw i powoli docierało do mnie, że w życiu prywatnym budżet , mądre inwestycje czy alokacja wydatków są tak samo ważne, jak dla przedsiębiorstwa.
W każdym przedsiębiorstwie jest osobny dział, który zajmuje się tylko finansami. My natomiast, w naszych domach-przedsiębiorstwach, w tej dziedzinie często poruszamy się chaotycznie, zbyt często unikamy otwartych rozmów na temat finansów, nie mówiąc już o świadomym zarządzaniu pieniędzmi.
Zresztą nic dziwnego, skoro nikt nas tego nie uczy.
Moje warsztaty wypełniają tę lukę.
Dlaczego zdecydowałaś się prowadzić warsztaty dla kobiet? Czy tak znacząco różnimy się w tej kwestii od mężczyzn?
My, kobiety często czujemy się onieśmielone kwestiami finansowymi. Nie czujemy się ekspertkami na tym polu, przeraża nas trudna terminologia i konieczność znajomości matematyki. A w swoim gronie czujemy się pewniej, także ze swoją niewiedzą i niepewnością. Warsztaty działają trochę jak grupa wsparcia. To wielka ulga dowiedzieć się, że nie ja jedna nie mogę się dogadać z mężem w sprawie oszczędzania i wydawania wspólnych pieniędzy.
Dziewczyny przyznają, że finanse są dla nich nudne, trudne i niezrozumiałe, więc jeśli tylko mogą, to przekazują ten ciężar na barki mężczyzny.
Co ciekawe robi tak wiele kobiet, które jako singielki nieźle radziły sobie same. Statystyki są jednak nieubłagane: znakomita większość z nas część życia, być może całkiem sporą, spędzi bez mężczyzny.
Prawie 50% kobiet po 50-tce jest niezamężnych lub samotnych. Ale i wcześniej wiele kobiet wpada w finansowe tarapaty, z powodu śmierci małżonka, rozwodu lub tylko dlatego, że liczyły, że ktoś inny zajmie się ich finansową przyszłością.
Kobiety mają zazwyczaj problem z tym, co jest ich problemem również w innych dziedzinach życia - z zadbaniem o siebie.
O jakich problemach najczęściej mówią kobiety?
O braku umiejętności rozmawiania o pieniądzach, zwłaszcza ze swoimi partnerami.
O tym, że nie są w stanie zapanować nad wydawaniem pieniędzy, które rozpływają się nie wiadomo jak i kiedy.
O tym, że inwestowanie i finansowy żargon je przeraża, co więcej są przekonane, że do tego trzeba znać wyższą matematykę.
Że nawet chciałyby dobrze zarządzać swoimi pieniędzmi, ale zupełnie nie wiedzą od czego zacząć. Z tymi wszystkimi problemami rozprawiamy się podczas warsztatów.
Czego dokładnie dowiemy się na Twoich warsztatach?
Przede wszystkim staram się przekazać uczestniczkom, że finanse osobiste nie są wcale ani takie trudne, ani tym bardziej nudne, wręcz przeciwnie mogą być fascynujące. Nie potrzeba też do nich wyższej matematyki, podstawowe działania na liczbach w zupełności wystarczą.
Mówimy o tym, jakie są nasze przekonania na temat pieniędzy, w czym nam pomagają, a w czym przeszkadzają.
Uczestniczki uczą się stawiać sobie mądre cele finansowe i dowiadują się, jak je skutecznie realizować.
Uczą się jak odróżniać prawdziwe potrzeby od zachcianek i optymalizować wydatki.
Sporządzają budżet domowy i obliczają swoją wartość netto.
Otrzymują podstawową wiedzę na temat lokat, obligacji, funduszy inwestycyjnych i giełdy, a także kredytów i ubezpieczeń.
Dowiadują się, co to jest procent składany i co ma wspólnego z ich emeryturą. Uczą się wreszcie, jak konstruktywnie rozmawiać o pieniądzach ze swoim partnerem.
Łał! Brzmi fantastycznie!
Bardzo mi się też podoba, że na swoich warsztatach podkreślasz, jak ważne jest zabezpieczenie własnej przyszłości.
Jest kilka powodów, dla których szczególnie kobiety powinny poważnie pomyśleć o emeryturze. Po pierwsze kobiety wciąż zarabiają mniej niż mężczyźni - co oznacza, że musimy odkładać proporcjonalnie większą część naszego dochodu, żeby otrzymywać taką samą emeryturę.
Po drugie nasze dochody często zmniejszają się lub przez jakiś czas nie mamy ich wcale, z powodu macierzyństwa.
Przechodzimy na emeryturę wcześniej, a żyjemy dłużej niż mężczyźni, musimy więc zaoszczędzić proporcjonalnie więcej.
Wreszcie wiele z nas nie kwalifikuje się do państwowej emerytury, bo nie przepracowało odpowiedniej liczby lat.
To wystarczające powody, żeby teraz zacząć dbać o swoją spokojną przyszłość.
Oprócz ekonomii jesteś również absolwentką psychologii. Co psychologia ma wspólnego z finansami osobistymi?
Ma i to bardzo wiele. Można świetnie zdawać sobie sprawę z tego, że należy wydawać mniej niż się zarabia, że należy oszczędzać i inwestować, można mieć nawet gruntowną wiedzę na temat instrumentów finansowych - i nadal nie stosować tej wiedzy w praktyce.
Z pieniędzmi wiąże się wiele, często nieuświadomionych emocji, a wydając, oszczędzając i inwestując wcale nie zachowujemy się racjonalnie.
W dobrym zarządzaniu pieniędzmi przeszkadzają nam często ograniczające przekonania na ich temat.
Innymi słowy jeśli nie zrobimy sobie porządku w głowie, to nie będziemy go mieć również na naszym koncie bankowym.
Diana, dziękuję Ci za rozmowę.
Dziewczyny, zachęcam Was do udziału w zajęciach.
Więcej o domowych i rodzinnych finansach możecie się dowiedzieć na stronie Diany www.fikonomia.pl
Diana Więch-Jurowiec. Absolwentka Wydziału Ekonomii UMCS w Lublinie i Wydziału Psychologii SWPS w Warszawie. Przez wiele lat pracowała w działach finansowych międzynarodowych firm i banków. Wierzy, że w zarządzaniu pieniędzmi nie chodzi o ich jak największe pomnożenie, ale o wyższą jakość życia.Jest mężatką i mamą Oli.
W czasie wolnym ćwiczy jogę.
0 komentarze:
Prześlij komentarz