piątek, 30 kwietnia 2010

Mama wydaje...

...książki :-)
I to ważne książki.
Mądre, inspirujące, poruszające.

Dziś zapraszam Was do rozmowy z Anią Zdrojewską, założycielką wydawnictwa Mamania.

Dwa tytuły, bardzo ważne dla świadomych i poszukujących rodziców, już niebawem na rynku!

Jest mi tym milej rozmawiać z Anią, bo spotykałyśmy się regularnie na Kręgu Matek :-)

Aniu, skąd pomysł na wydawnictwo?

Zaczęło się od książki "Baby-led Weaning", na którą trafiłam, kiedy Bronka miała ok. 7 miesięcy. To książka o tym, że dziecko może samodzielnie jeść już pierwsze pokarmy, że nie trzeba przy nim skakać i że samo będzie sukcesywnie rezygnować z mlecznych posiłków, nie trzeba tego przyspieszać.
Tu dodam jeszcze, że Bronka urodziła się z niewiadomych przyczyn malutka i do dziś jest drobna, więc lekarze zalecili nam wcześniejsze rozszerzanie diety, co oczywiście skończyło się tym, że chcąc nie chcą, lataliśmy z łyżeczką dookoła niej, zabawiając ją, a ona po prostu nie była na to gotowa.
Przy BLW (baby-led weaning) nie zaczęła więcej jeść, ale my zdecydowanie się wyluzowaliśmy i wyszło nam wszystkim na dobre.
I wtedy sobie pomyślałam - dlaczego tej książki nie ma po polsku? Dlaczego dowiaduję się o niej tylko dlatego, że w swojej pracy naukowej zajmuję się forami interenetowymi, a jakaś matka z Wielkiej Brytanii - polska emigrantka emigrantka o niej napisała.
I tak to się zaczęło.

Czy łatwo/trudno było założyć wydawnictwo?

Zanim jeszcze formalnie założyłam wydawnictwo, zaczęłam "chodzić" wokół praw autorskich. To trwało bardzo długo. W dużym zagranicznym wydawnictwie proces odpowiadania na maile jest bardzo powolny.
Musiałam też przekonać ich, że mogą mi zaufać, choć jestem zupełnie nowym wydawcą. Pomogło mi chyba to, że miałam wcześniej doświadczenie z organizacjami pozarządowymi, co sprawia, że
widzę wydawane przez siebie książki jako pewnego rodzaju działalność społeczną, a nie tylko sprzedawanie produktu.
Przez co mogę być bardziej wiarygodna dla odbiorczyń wydawanych przeze mnie książek.
A wydawnictwo, choć mi zawsze kojarzyło się jakoś wznioślej, jest firmą jak każda inna i w taki sam sposób się ją zakłada.
To nie jest trudne, choć jak każda biurokracja - upierdliwe ;-)

Co Cię zainteresowało w tych książkach, które niebawem znajdą się na rynku - "Bobas lubi wybór" i "W głębi kontinuum"

Chcę wydawać książki, które sprawiają, że stajesz się lepszym rodzicem.
Nawet jeśli nie w pełni się ze wszystkim zgadzasz, to i tak zostawiają Cię z pytaniami, na które musisz sobie odpowiedzieć.
Oczywiście, podobną rolę mogą spełniać rozmowy z mądrymi ludźmi, nie trzeba rodzicielstwa uczyć się z książek.
Ale w dzisiejszych czasach często jako matki jesteśmy wyalienowane, pozostawione same sobie, a nie bez przyczyny mówi się, że książka potrafi być najlepszym przyjacielem.

Czy bliskie Ci są idee, jakie one promują? Stosujesz je z Bronką?

Jak już mówiłam - stosowaliśmy BLW, może nie w 100% i zawsze, ale jako pewne generalne założenie tak.
I rzeczywiście wiele osób jest zaskoczonych tym, że Bronka lubi bardzo różne smaki, nawet takie "mało dzieciowe". Wynika to z tego, że dzięki BLW mieliśmy, jako rodzice, większą odwagę kulinarną.
Jeśli chodzi o koncepcję kontinuum, to sprawa jest bardziej złożona. Książka Liedloff jest rzeczywiście bardzo sugestywna, chociaż jako kulturoznawczyni mam też świadomość tego, że dosyć powierzchownie opisuje ona kulturę Indian, wśród których przyszło jej mieszkać.
Tym niemniej, "W głębi kontinuum" jest nadal, po ponad 30 latach od napisania, niezwykle aktualną krytyką zachodniego rodzicielstwa - rodzicielstwa "zimnego" i z zegarkiem w ręku.
Bardzo smutna i przejmująca to krytyka, ale inspirująca czytelnika do pójścia swoją własną rodzicielską drogą.
Ja staram się taką podążać.

Jakie masz plany wydawnicze na przyszłość?

W maju "W głębi kontinuum", w czerwcu "Bobas lubi wybór", czyli tłumaczenie wspomnianej już "Baby-led Weaning", a po wakacjach kolejne tytuły.
Na razie nie mogę zdradzić szczegółów, ponieważ rozmowy z właścicielami praw autorskich nie są jeszcze zamknięte, ale te osoby, którym spodobają się pierwsze nasze tytuły na pewno nie będą rozczarowane kolejnymi.

Jaki model macierzyństwa jest Ci najbliższy?

Na swój użytek nazywam go modelem wolności z dzieckiem, w przeciwieństwie do wolności od dziecka.
Czyli raczej robienie różnych rzeczy bez wykluczania dziecka ze swojego planu życiowego, choć niekoniecznie z dzieckiem przylepionym do mamy.
Mówię to z perspektywy mamy prawie dwulatki, nie niemowlaka, to też jest różnica.
Ważne jest dla mnie stworzenie dla dziecka takiej rodziny, społeczności, w której będzie się ono czuło bezpiecznie i dobrze.
Choć wiem, że w tej chwili nadal jestem dla Bronki najważniejsza, to chciałabym, żeby czuła się dobrze też z innymi osobami, żeby jej świat nie składał się tylko z niej i ze mnie, lecz by zaludniały go też inne życzliwe osoby.

Co dało Ci bycie mamą Bronki?

Zaraz po urodzeniu Bronki miałam takie bardzo dziwne uczucie, jakiejś wszechwiedzy, która nagle na mnie spłynęła, jakbym nagle dostała klucz do zrozumienia świata. Taki stan zadufania w sobie nie trwał na szczęście długo, bo na dłuższą metę oznacza on zamknięcie na doświadczenie innych i ogranicza zamiast otwierać.
Ale to poczucie niesamowitej mocy, jaką daje macierzyństwo, pozostało.


Anna Zdrojewska - kulturoznawczyni, badaczka gender, pisze doktorat poświęcony macierzyństwu w Instytucie Kultury Polskiej UW. Razem z Claudią Snochowską-Gonzalez nakręciła film dokumentalny o podziemiu aborcyjnym "Podziemne państwo kobiet". Nominowana do tytułu "Polka Roku" Wysokich Obcasów.
Założycielka wydawnictwa Mamania.
Mamą 2-letniej Bronki.

0 komentarze:

Prześlij komentarz