środa, 10 listopada 2010

Rodzeństwo

Miłość Antka do Zosi jest wielowymiarowa i niejednoznaczna.
Rozpina się między totalną czułością i troską, a żywo argumentowaną niechęcią.
"Bo, ona, mamo, jest po prostu głupia."
Po czym:
"ale jednak może być".
Pośrodku jest i zadowolenie i złość, ale także pogodna obojętność ;-)

Chłopczyk na nowo musiał sobie ułożyć rodzinę, swoje miejsce w niej, dopasować do tego siostrę, przyzwyczaić się do niej, polubić ją.
Mam nadzieję, że miał na to przestrzeń i za bardzo mu w tym nie przeszkodziliśmy. I nadal nie będziemy.

Miłość Zosi do Antka jest w tej chwili znacznie prostsza.
Antoś po prostu JEST. Zawsze był.
I jest fascynującym bratem - z autkami, malutkimi klockami lego, figurkami, które tak kuszą i którymi tak fajnie jest się razem bawić.
Po Antosia idzie się do przedszkola, z Antosiem razem się budzi, Antosia się szuka wśród innych dzieci, po wyjściu Antosia z domu całuje się jego zdjęcie :-)
Ale już widać, że Antoś więcej może i że mama też go kocha, co zaczyna wzbudzać zazdrość w małym serduszku.
I teraz Zosia musi znaleźć sobie dobre i wygodne miejsce w rodzinie, nie będąc już niemowlakiem.

Bardzo bym chciała, żeby byli dla siebie bliscy.
I mam nadzieję, jak najmniej im w tym przeszkadzać.

3 komentarze:

  1. Asiu,masz fajna umiejetnosc pisania cieplych notek,ktore dobrze sie czyta:) a ze u mnietez rosnie mala Zosia to czytam z podwojna ciekawoscia,jakie beda relacje miedzy nia a Hania..?poki co jest zapatrzona i szczesliwa,jesli starsza siostra do niej zagada albo popuszcza specjalnie dla niej banki mydlane. Pozdrawiam cieplo,Agata

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwierdzam to, co napisała Agata odnośnie Twojego pisania, Asiu.
    Za to lubię tego bloga - za ciepło i mądrość (no i za inspiracje, oczywiście!).
    Pozdrowionka! :-)

    OdpowiedzUsuń