Miłość Antka do Zosi jest wielowymiarowa i niejednoznaczna.Rozpina się między totalną czułością i troską, a żywo argumentowaną niechęcią.
"Bo, ona, mamo, jest po prostu głupia."
Po czym:
"ale jednak może być".
Pośrodku jest i zadowolenie i złość, ale także pogodna obojętność ;-)
Chłopczyk na nowo musiał sobie ułożyć rodzinę, swoje miejsce w niej, dopasować do tego siostrę, przyzwyczaić się do niej, polubić ją.
Mam nadzieję, że miał na to przestrzeń i za bardzo mu w tym nie przeszkodziliśmy. I nadal nie będziemy.
Miłość Zosi do Antka jest w tej chwili znacznie prostsza.
Antoś po prostu JEST. Zawsze był.
I jest fascynującym bratem - z autkami, malutkimi klockami lego, figurkami, które tak kuszą i którymi tak fajnie jest się razem bawić.
Po Antosia idzie się do przedszkola, z Antosiem razem się budzi, Antosia się szuka wśród innych dzieci, po wyjściu Antosia z domu całuje się jego zdjęcie :-)
Ale już widać, że Antoś więcej może i że mama też go kocha, co zaczyna wzbudzać zazdrość w małym serduszku.
I teraz Zosia musi znaleźć sobie dobre i wygodne miejsce w rodzinie, nie będąc już niemowlakiem.
Bardzo bym chciała, żeby byli dla siebie bliscy.
I mam nadzieję, jak najmniej im w tym przeszkadzać.
Asiu,masz fajna umiejetnosc pisania cieplych notek,ktore dobrze sie czyta:) a ze u mnietez rosnie mala Zosia to czytam z podwojna ciekawoscia,jakie beda relacje miedzy nia a Hania..?poki co jest zapatrzona i szczesliwa,jesli starsza siostra do niej zagada albo popuszcza specjalnie dla niej banki mydlane. Pozdrawiam cieplo,Agata
OdpowiedzUsuńPotwierdzam to, co napisała Agata odnośnie Twojego pisania, Asiu.
OdpowiedzUsuńZa to lubię tego bloga - za ciepło i mądrość (no i za inspiracje, oczywiście!).
Pozdrowionka! :-)
Dziękuje Wam bardzo! :)))
OdpowiedzUsuń