Już w pełni samodzielne, ale jeszcze z "bobasem" na buzi.
Zaraz krok kaczuszki się wyprostuje, fałdki na rączkach znikną, loczki stracą swoją puchowość.
Na razie rozkoszuję się pełnią słodyczy Zosi i jeszcze czasem, przelotnie, na mgnienie oka odnajduję ją w Antku.
I zastanawiam się, czy zawsze będę widzieć w nich te okruchy?
Czy to matkom zostaje?
Chciałabym.
Antoś i Zosia w tym samym wieku
ależ ona urosła odkąd ją ostatni raz widziałam (jak oglądaliśmy mieszkanie;))! prześliczna i jaka już duża...
OdpowiedzUsuńrośnie w oczach :-)
OdpowiedzUsuń