środa, 3 listopada 2010

Sama słodycz

Koncentracja słodyczy w półtorarocznym dziecku osiąga chyba maksimum swojego stężenia.
Już w pełni samodzielne, ale jeszcze z "bobasem" na buzi.
Zaraz krok kaczuszki się wyprostuje, fałdki na rączkach znikną, loczki stracą swoją puchowość.
Na razie rozkoszuję się pełnią słodyczy Zosi i jeszcze czasem, przelotnie, na mgnienie oka odnajduję ją w Antku.

I zastanawiam się, czy zawsze będę widzieć w nich te okruchy?
Czy to matkom zostaje?
Chciałabym.

Antoś i Zosia
w tym samym wieku






2 komentarze:

  1. ależ ona urosła odkąd ją ostatni raz widziałam (jak oglądaliśmy mieszkanie;))! prześliczna i jaka już duża...

    OdpowiedzUsuń